Patrzeć ufnie w przyszłość, wyraźnie i bez strachu

Adam,
Borów

Patrzeć ufnie w przyszłość, wyraźnie i bez strachu

Nadwzroczność, wady postawy, opóżnienie rozwoju sensorycznego

Patrzeć ufnie w przyszłość, wyraźnie i bez strachu

Często patrzymy na świat, nie zastanawiając się nawet, co to znaczy widzieć albo być ślepym. Myślimy, że wzrok jest nam dany na zawsze. Adaś codziennie walczy o to, aby widzieć rodziców, kolory, kształty. Jeśli nie będzie mógł kontynuować rehabilitacji, nieodwracalnie straci wzrok. Jedynym wyjściem jest leczenie, na które nas nie stać.

Patrzę na mojego syna, który jest pogodnym dzieckiem, bardzo koleżeńskim i pomocnym. Lubię myśleć, że jest podobny do Harry’ego Pottera – szczupły, pełen pomysłów, okularnik. Właśnie – okulary. Dla niego to trochę symbol tego, z czym musi się mierzyć od najmłodszych lat. Mały czarodziej walczył ze złem i niesprawiedliwością, Adaś walczy o normalne życie. O wzrok i o to, by w przyszłości mógł liczyć na siebie, a nie na cudowne przypadki.

Mój syn cierpi na dużą nadwzroczność. To wada wzroku, która powoduje niewyraźne widzenie zwłaszcza z bliska, ale też z daleka. Do mózgu dociera rozmyty, zamglony obraz otoczenia, a oczy Adasia, które próbują nieustannie dostosowywać się do odbieranych obrazów, szybko się męczą. Synka często boli głowa, oczy łzawią. To, co dla zdrowego chłopca jest rzeczą tak oczywistą, że aż nieodczuwalną, dla Adasia jest wyzwaniem. W dodatku jeśli duża nadwzroczność nie będzie leczona, grozi mu nieodwracalna ślepota.

Adaś oprócz problemów ze wzrokiem ma też zdiagnozowane wady postawy oraz opóźnienia w rozwoju sensorycznym. Od kilku lat jest intensywnie rehabilitowany, co pomaga mu w normalnym funkcjonowaniu. Być może nie musielibyśmy zwracać się do ludzi dobrej woli o pomoc, gdyby nie to, że teraz zostaliśmy z tymi wszystkimi problemami właściwie sami. Niestety, w momencie gdy syn rozpoczął naukę w szkole, straciliśmy możliwość korzystania z zajęć wczesnego wspomagania rozwoju dziecka, a to do tej pory przynosiło naprawdę duże efekty. Teraz każda rehabilitacja wymaga wkładu finansowego, czyli mówiąc prościej – musimy za nią płacić i nie są to małe koszty. Każde zajęcia to dla nas ogromny wydatek w domowym budżecie. Rodzinę utrzymuje mój mąż, bo ja opiekuję się dziećmi - mamy jeszcze drugie niepełnosprawne dziecko, prawie dwuletnią córeczkę Basię. Ona również cierpi na podobne dolegliwości co Adaś, a oprócz tego ma przetokę około – odbytniczą. Dzieci wymagają stałej rehabilitacji i opieki, co nie pozwala mi podjąć pracy. I w ten sposób koło się zamyka… robimy wszystko, aby dzieci mogły się dobrze rozwijać i wieść w miarę normalne życie, ale powoli staje się to coraz trudniejsze.

Naszym wielkim zwycięstwem było zatrzymanie błyskawicznie postępującej choroby Adasia – przez rok wada wzroku wzrosła z +8 na +12! Teraz nie możemy zaprzepaścić tej szansy, walczymy nieustannie o poprawę, o to, by syn mógł samodzielnie widzieć i radzić sobie w życiu. Nie ma – jak Harry Potter – magicznych umiejętności, nie dostanie od losu magicznej różdżki, która pomaga rozwiązywać najtrudniejsze sprawy. Ale Adaś nie jest sam. Jego magicznym wsparciem jest grono ludzi, którym nie obca jest wrażliwość i dobre serce. Dlatego proszę – bądźcie jego super siłą w walce z chorobą. Bądźcie nadzieją i pomocą w trudnych chwilach. Wesprzyjcie – jeśli tylko możecie – naszą wspólną walkę o normalne, dobre życie Adasia.

KRS :0000207472

CEL SZCZEGÓŁOWY: Adam-Hutnik-349582B