fbpx
Dwa serca, dwa smutki, podwójna walka

Robert,
Wrocław

Dwa serca, dwa smutki, podwójna walka

opóźniony, nieharmonijny rozwój mowy

Dwa serca, dwa smutki, podwójna walka

Bliźnięta – podwójna radość, podwójne szczęście i podwójna troska. Rozpacz nie dwa ale tysiąc razy większa, gdy stanęliśmy oko w oko z okrutną prawdą. Choroba dziecka jest tragedią ale co ma powiedzieć matka, która codziennie walczy jednocześnie o zdrowie dwóch synów…?

„Jacy oni do siebie podobni!” - często słyszę takie zdanie od wielu osób. Rzeczywiście - Patryk i Robert, jak na bliźnięta jednojajowe przystało, nie różnią się zbytnio w wyglądzie zewnętrznym. Cieszę się z tego, chyba każda matka bliźniaków czuje się w jakiś sposób wyróżniona, gdy słyszy podobne komentarze. Ale w głębi serca cierpię, cierpię podwójnie, a może i dziesięciokrotnie bardziej. Ich podobieństwo nie kończy się na wyglądzie. Tak, oczywiście, są do siebie niezwykle przywiązani, istnieje między nimi głęboka więź, ale to nie wszystko. Łączy ich też wspólne cierpienie. Łączą problemy w rozwoju, które jak cień towarzyszą obu chłopcom i nam od pierwszych miesięcy ich życia. A ja cierpię z nimi, rozpaczliwie próbując na różne sposoby im pomóc. Mam podwójne szczęście i podwójną troskę.

Mówi się, że także pozornie identyczne dzieci należy traktować indywidualnie, tak aby umożliwić każdemu z nich normalny rozwój. Chciałabym powiedzieć, że dołożyliśmy wszelkich starań, aby tak się stało, chciałabym z całej mocy zapewnić, ale po prostu… nie dane nam to było. Bo nie mogliśmy cieszyć się normalnością, zwykłym dniem. Obaj chłopcy poszczególne kamienie milowe, ustalone w rozwoju dziecka, osiągali z opóźnieniem. Później niż inne dzieci unosili główki do góry, chwytali przedmioty, siadali czy reagowali na dźwięki. Gdy mieli po 7 miesięcy, zaczęliśmy rehabilitację ruchową ze względu na jednostronny przykurcz występujący zarówno u Patryka, jak i Roberta. I wtedy wszystko zaczęło przybierać coraz ciemniejsze barwy, było coraz poważniej: wizyty u psychologa, pedagoga, badania u neurologa. Potem konsultacje z logopedą i laryngologiem – szukaliśmy czegoś, co może mieć związek z problemami ze słuchem, bo dzieci nie mówiły… Powinniśmy i chcieliśmy mieć dom wypełniony śmiechem, gaworzeniem, słowami „mama”, „tata” powtarzanymi dwa razy częściej niż zwykle. Mieliśmy nieliczne, proste dźwięki, maluchy przebywające głównie w ciszy, jakby rzucono na nie jakieś straszne zaklęcie. To było nie do zniesienia. Ta cisza nas zabijała.

Wizyty u specjalistów przyniosły rozwiązanie zagadki - poznaliśmy prawdę, a z nią zaczęła się nasza droga przez mękę. Badania dzieci ujawniły znaczną dysharmonię w rozwoju poszczególnych funkcji. Najgorzej było z rozwojem mowy. Chłopcy swoje pierwsze zdania wypowiedzieli dopiero, gdy mieli prawie po 4 latka. Tymczasem w tym wieku już dawno powinni się komunikować z otoczeniem… Ale dla nas to był przełom i nadzieja, że będzie już lepiej. Aby nadrabiać różnice i w kompleksowy sposób stymulować rozwój chłopców, Patryk i Robert byli przez kilka lat objęci terapią w ramach wczesnego wspomagania rozwoju.

Moi dzielni synowie skończyli niedawno 7 lat. Poszli do szkoły podstawowej, ale jednocześnie skończyło się wsparcie udzielane im do tej pory w ramach terapii. To dla nas prawdziwa tragedia, tym bardziej, że w podstawówce, do której chodzą chłopcy, nie ma nawet logopedy… Tymczasem tylko zajęcia wspierające rozwój mowy, prowadzone przez wykwalifikowanych specjalistów neurologopedów, pozwolą dzieciom komunikować się ze światem. Tylko to da im możliwość tworzenia dobrych relacji z rówieśnikami, nawiązywania przyjaźni, jednym słowem – bycia wśród nas na normalnych warunkach. Jeśli terapia nie będzie kontynuowana, grozi im odstawienie na boczny tor życia.

Kluczem do pomocy Patrykowi i Robertowi jest całkowita rehabilitacja. Aby właściwie prowadzić terapię, konieczne jest bodźcowanie mowy za pomocą różnych zajęć związanych z integracją sensoryczną: terapia ręki, ćwiczenia na basenie, zajęcia w sali doświadczania świata … Na to wszystko wciąż brakuje nam pieniędzy, a przecież pod opieką mamy nie jedno, a dwoje mądrych i dzielnych chłopców. I obojgu tak samo mocno chcemy pomóc. Dlatego jako mama doświadczonych przez los bliźniaków sama proszę o pomoc. Wiem, że są wśród nas osoby, które nie przejdą obojętnie wobec losu chłopców. Każde, nawet najmniejsze wsparcie jest dla nas niezwykle cenne. I za każde odwdzięczymy się podwójnym, z małych serduszek płynącym DZIĘKUJEMY!

KRS :0000207472

CEL SZCZEGÓŁOWY:

Robert-Chodowany-D12F38D

Bądź na bieżąco

Chcesz być na bieżąco? Chcesz być na bieżąco?